Ekspedycja Polmotor Subaru Team – relacja

Ekspedycja zakończona!

Nasi zawodnicy mieli do zrealizowania bardzo ciężkie zadanie o którym pisaliśmy już wcześniej (tutaj).

Ten tydzień był bardzo intensywny nie tylko pod kątem zadań jakie Ewa Huryń i Zbyszek Kapuściński mieli zaplanowane, ale również pod kątem podróży, sprzętu i regeneracji. Nasze samochody Subaru XV oraz Subaru Forester, przejechały łącznie 8000 km, w samochodzie spędziliśmy prawie 3 dni ciągłej jazdy, nie tylko przez niemieckie, austriackie czy włoskie autostrady, ale również przez szlaki, serpentyny górskie, które wymagały uwagi i doświadczenia w jeździe samochodem. Przewyższenia, które towarzyszyły nam podczas podróży były czasami tak duże, że dzwoniło nam w uszach. Samochody sprawiły się perfekcyjnie, pomimo ciężkiej trasy i pogody… Pogody, która okazało się później była najważniejszym elementem, jakiego zmienić ani zaplanować nam się nie udało.

Od początku…

Pierwszym elementem naszej ekspedycji, Polmotor Subaru Team, był start w ultramaratonie na dystansie 50 km, po trudnej górze Grossglockner. Ewa i Zbyszek pobiegli bardzo dobrze, Ewa w swojej kategorii wiekowej zajęła wspaniałe, 7 miejsce z czasem 8 godzin i 4 minut, mając rezerwy sił na dalszy etap zadania. Co warto podkreślić w zawodach startowało ponad 1200 biegaczy, praktycznie z każdej części świata. Wysokie lokaty zajęli biegacze, którzy codziennie mogą trenować w takich warunkach, pochodzący z Austrii, Szwajcarii czy Francji.

Po upływie kilkunastu godzin, spakowani wystartowaliśmy w trasę do Włoch, miasta Breuil-Cervinia.   Miasta  oddalonego od nas 800 kilometrów, czekała nas długa podróż, przez zatłoczoną trasę, która skończyła się po prawie 9 godzinach jazdy. Odczuwając trudy podróży, przygotowaliśmy się do porannego wyjścia na Matterhorn.

Pobudka o 5 rano, spakowanie jedzenia i start. Ewa i Zbyszek na plecach swoich napakowali wszystko co było koniecznie, aby wejść, przenocować a później wbić flagę Grupy Polmotor, na szczyt góry. Waga plecaków przekraczała 50 kilogramów, w nich były oprócz lin, czekanów i raków, butle z gazem do przygotowania jedzenia, oraz ubranie na przebranie.

Pogoda u stóp Matterhornu, nastawiała nas pozytywnie, pomimo widoku mgły rozpościerającej się wokół szczytu, na dole było gorąco. Im szybciej wchodziliśmy, tym szybciej pogoda się zmieniała. Nasze ubrania były całkowicie przemoczone.

Pod schroniskiem, w którym był planowany postój, pojawiał się stres, a razem z nim mocne powiewy wiatru, opady śniegu na przemian z deszczem. Właściciele schroniska, nie dowierzali, że w taką pogodę Ewa i Zbyszek chcą wspiąć się na Górę….

Ambicja sportowców i siły fizyczne, pozwoliły dalej kontynuować wejście. Szliśmy razem do 3000 mnpm, na tej wysokości rozdzieliliśmy się, Ewa ze Zbyszkiem wchodzili dalej, a ekipa wspierająca zakończyła podejście.
Z każdym metrem, coraz bardziej wiało, temperatura spadała a na skałach pojawiał się cienki lód, który niczym lukier na torcie otaczał górę.

Właściciele schroniska, mieli rację, w takich warunkach, przy tak złej pogodzie nie było możliwości walczyć z górą, każdy kolejny metr powyżej 3800 mnpm, mógł skończyć się poślizgnięciem i upadkiem w zamgloną odchłań. Bezpieczeństwo jest najważniejsze, Matterhorn, nie pojawił się wczoraj, i nie zniknie jutro. Ewa i Zbyszek pełni energii i złości, postanowili przerwać wspinaczkę i rozpoczęli zejście do hotelu.

Ten dzień był długi, mokry i zimny, w nogach Ewy i Zbyszka była ponad 13 godzinna walka z górą i pogodą. Smutni i przemoczeni wrócili do hotelu, aby następnego dnia, wyruszyć w ostatni element ekspedycji, wejście na grań Zugspitze i Alpspitze.

Pogoda po raz kolejny pokazała, że jest elementem, bez którego układanki ekspedycji nie można było ułożyć. Team spędził 3 dni w zalanym namiocie na polu campingowym, w oczekiwaniu na poprawę pogody. Ostatniego dnia postanowili wyruszyć, niezależnie od prognoz pogody, chcieli wygrać z warunkami, pokazując swoją siłę.
Bezpieczeństwo ponad wszystko, jedyne hasło które towarzyszyło Ewie i Zbyszkowi, hasło które było największą wartością. Grań jak i Matterhorn, poczeka, Ewa i Zbyszek, wrócą silniejsi, jeszcze bardziej zmotywowani.

Dla nas to była wspaniała przygoda, nauczka, jak mało od nas zależy a jak dużo możemy stracić. Życie i zdrowie jest najważniejsze, pozostaną w naszych głowach wspomnienia, zapachy gór, oraz zmęczone nogi. Materiał, który dla Was przygotowaliśmy ma choć w części pokazać wysiłek Polmotor Subaru Team’u, walkę oraz otoczenie jakie towarzyszyło tej wyprawie.

Resztę niech opowiedzą zdjęcia oraz film, który niedługo opublikujemy.

 

RENAULT

NISSAN

KIA

SUBARU

DACIA